30 maja, 39 uczniów naszej szkoły z klas 8 oraz 3 gimnazjalnych, pod opieką trzech nauczycielek, Ewy Żukowskiej, Anny Danieckiej i Jolanty Ignatowicz oraz ojca jednego z uczniów, pana Bogusława Sierockiego wyruszyło na dwudniową wycieczkę na Warmię i Mazury. Pierwszego dnia zwiedziliśmy Hutę Szkła w Olsztynku. Byliśmy świadkami jak z piasku tworzy się szkoło a z niego szklane cudeńka. Później przeszliśmy do Muzeum Budownictwa Ludowego w Olsztynku. Spacer po pięknym skansenie, przy pięknej pogodzie był dużą przyjemnością. Kolejnym etapem naszej wycieczki był Park Dzikich Zwierząt w Kadzidłowie. W Mrągowie zjechaliśmy na małe co nieco do McDonalda... było pysznie. W Kadzidłowie byliśmy o 15.30. Czekał na nas przewodnik, człowiek o bardzo silnym głosie... Razem z nim skakaliśmy przez płoty by odwiedzić różne zwierzęta zamieszkujące park. Karmienie zwierząt z ręki było bardzo ciekawym przeżyciem. Oswojone z człowiekiem jelonki, łanie, kozy czy osiołki dawały się głaskać i towarzyszyły nam w wędrówkach po parku. Przed godziną 18 byliśmy w Stanicy Wodnej PTTK Krutyń. Czekały na nas 4-osobowe domki. Zdążyliśmy się tylko rozlokować i trzeba było iść na obiad. Po jedzonku - czas wolny! Boisko do siatkówki było oblegane do późnego wieczoru. Rozgrywki w rummicuba - póki zmrok nie zapadł, spacery, rozmowy... ognisko. Nikt się nie nudził. W domkach niestety nie było pryszniców, więc chętni korzystali z kąpieli w pokoju u nauczycielek, ale znaleźli się też tacy, co zakosztowali wieczornej kąpieli w Krutynii. Noc trwała bardzo długo... tzn. nikt nie spał... gadu, gadu, gadu... do rana. A następnego dnia, po sutym śniadaniu zapakowaliśmy bagaże do autokaru a sami zapakowaliśmy się w kajaki i popłynęliśmy unoszeni lekkim prądem, rzeką Krutynią do Ukty. Pogoda była przepiękna, słońce i bardzo, bardzo ciepło. Po drodze mieliśmy przystanek. Trochę się pozamienialiśmy miejscami w kajakach... męskie, silne ręce do wiosłowania były w cenie... Wszyscy szczęśliwie dopłynęli do Ukty. Ratownicy nas asekurowali całą drogę, ale żadne interwencje nie były potrzebne. No i wyruszyliśmy w drogę powrotną do Pasłęka, oczywiście wpadając po drodze do McDonalda. Do Pasłęka wjeżdżaliśmy razem z ulewnym deszczem... mieliśmy mnóstwo szczęścia!!!
L. Ewa Żukowska
